RSS
czwartek, 01 kwietnia 2010

Nie chcę Cię zostawiać choćby na chwilę... Nie chcę.

10:45, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 marca 2010
drops

11:22, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 marca 2010
para Soll

17:08, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
(s)pokój własny mam...

Chyba się starzeję, bo chłonę wszystko co nie jest osiągalne dla ludzkiego oka. Pomyśleć można, że pełne wzniosłości, przemyślenia, kontemplacje nad sensem istnienia. Ale nie. Chłonę jak gąbka wszystkie wirusy, infekcje! Jestem chyba jakimś odosobnionym gatunkiem kobiety, która prócz Dnia Kobiet co miesiąc przechodzi jakąś infekcję. Piękna pogoda, a ja siedzę nasłuchując z lekko uchylonego okna, tętniące życiem miasto Gdańsk.  Już drugi dziś dzwonek do drzwi. Nie otwieram. Nie jestem typem tchórza, tylko z zasady nie otwieram. Nikogo nie ma w domu. Pewnie jakaś kobieta z brakami w uzębieniu, prosząc o parę złotych, albo sprzątaczka, o wiadro wody. Nikogo nie ma w domu! Nie lubię "obcych". Siostra raz zapytała: -a może ktoś potrzebował pomocy? -prędzej od tego kogoś w łeb dostanę niż zbawię świat dając złotówkę! Pomogę na ulicy, ale nie wpuszczę nikogo obcego z buciorami do mojego domu! Tu jest mój azyl. Potrzebuję czasem takiego spokoju, odpoczynku, a wręcz nudy. Może dlatego mój organizm tak reaguje? Jak czuje już przeładowanie to hop! i jestem na zwolnieniu. Nie wiem. W każdym bądź razie wolałabym być zdrowa. Oddychać pełnią płuc!

 


17:05, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 marca 2010

Obejrzałam dziś przypadkiem całkiem sympatyczny koncercik, sympatycznego pana:) A, że jestem fanką języka francuskiego, szczególnie francuskojęzycznej piosenki to polecam:)


18:12, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 marca 2010
Pamiętam...

... jak przyjechałam do Niej pierwszy raz, leniwą sobotę... Nie chciało nam się ruszać z domu. Aga szykowała się do wyjścia na spacer, w między czasie odbierając jakieś telefony. A mi było tak błogo, że... przysnęłam na sofie:) A w tle leciała ta piosenka, która kołysząc mnie usypiała...:)

 

20:45, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
Po naszej stronie księżyca:)

Mile mnie dzisiaj zaskoczyło takie określenie, które wymyśliła moja znajoma. Wiele okresleń słyszałam, ale to chyba jest takie... najpozytywniejsze:) Ciepła, nasza, zaczarowana... Po naszej stronie księżyca!

Przeczytałam w "Dużym Formacie" artykuł "Gej dziedziczy po geju". Historia mężczyzny, który od lat sądził się o mieszkanie, z którego nasze państwo wyrzuciło go na bruk po śmierci jego partnera, najemcę. Po wielu perypetiach przyznał się, że jest gejem i był w związku ze zmarłym mężczyzną. Sprawa trafiła do Strasburga, gdzie wygrał sprawę. Zastanawiam się czy uzewnętrzniłabym się aż tak, aby odzyskać mieszkanie. Czy walczyłabym obwieszczając całej Polsce, że jestem homo. Tym bardziej, że ten człowiek już nie jest młody.

A tak a propos, pojawia się coraz więcej wątków homoseksualnych w serialach, polskich serialach. Dobrze. Dużo polaków ogląda seriale:) I jak będą pojawiać się pozytywne wątki, to myślę, że choć po części naprostuje się krzywy obraz tych, co są po naszej stronie księżyca:)

20:05, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 marca 2010

23:27, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »

23:22, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »

23:02, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 marca 2010
dzień kobiet

Z uprzejmości tylko tacie dziękuję za życzenia. Reszta mężczyzn niech se wsadzi te życzenia i tulipanki w pojedynczym egzemplarzu, żeby tylko odbębnić swój heroiczny wyczyn! Jaki to jestem fajny! Kupilem 18 tulipanów dla każdej z pracy po jednym! Oh! Oh! Oh! Jaki on jest dżentelmeński! Każdej podarowal kwiatka! I to do każdej z osobna podszedł z życzeniami! A najlepiej sobie wstawić w opis gg, albo w śledzika na NK życzenia dla "pań i matek" Tych co mało są kobiece bez taszczenia siatek! Matek polek, biegnących po pracy z siatami w garściach, oby szybko co by zdążyć obiad ugotować dla męża, który mknie sobie autem. Z kwiatkiem i życzeniami, na które czekal cały rok! Na 8 marca!

Pozdrawiam wszystkich szowinistycznych mężczyzn!

21:00, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 marca 2010
sensual pleasure...

Takie chwile magii, chwile gdzie wszystkie zmysły pracują z porównywalną prędkością jak nieubłagalnie pędzący czas.


19:42, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 lutego 2010

Przywiozłam kilka fotek z Warszawy:) Mam ich więcej, ale może kiedy indziej. Muszę przyznać (ku uciesze warszawianek;)), że urzekła mnie starówka... Znienawidzona przeze mnie stolica, przemowiła do mnie starówką. Jakoś wcześniej tam nie dotarłam, zniesmaczona innymi przetłumionymi miejscami:/ Na starówce na chwilę zapomniałam o brudnej, śmierdzącej, pełnej przepychu Warszawy. Ale i tak znacznie bardziej wolę ludzi stamtąd niż to miejsce;)


22:48, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »

22:38, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »

22:35, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 lutego 2010
matrix...

"14.10.05r., godz. 21:25, czekaj na mnie na dworcu". Myślałam, że się osikam!

"Pamiętam :
dworzec
dreszcze z zimna i oczekiwania
miasto nocą
spojrzenie tamtego faceta, bylo takie...wrrr...;)
blask Twoich włosów w słońcu...
okulary poprawiane tak jak lubię ;)
pierwsza noc, kiedy odpływałam rozanielona i zmęczona
..jak obudził mnie pocałunek :*
koszulkę do spania

skołtunione włosy po myciu:)
herbate z cytryna
stres w Twoim domu
spacer nad jeziorem
wiatr...
obrączka...Twoja mi..
sen w autobusie
ciepło dłoni i opiekuńczość..

drzwi (!!!)
lustro na szafie
trzeszczące łóżko
zimną ścianę
bambusowe rolety i księżyc przebijający się przez nie(!!!)
Arka..
wino grzane
jak ktoś powalił mnie na podłogę
jak jakiś uparciuch nie chciał iść się przebrać w pidżamkę!!
film niedokończony
nagość..
pełnia..
zapach..
smak..najdokładniej pamiętam smak i strukture Twoich ust..
zawstydzenie moje..
baranki na spodenkach ;)CIASNYCH!!
ponad 5 godzin błogosci i uczty cielesnej...mmmmmmmm....

(chcę jeszcze!!!!)

padło "Kocham Cie.."

film, dotyk,
nadal byłam Ciebie głodna...
jestem...będę..."


2 październik 2005

"Nie chcę wiecej takich słów Elu, że chcesz zostawić Arka. Choć są znaczące i ważne. Ja nigdy tego nie chciałam. Chcę byś zapamietała i wzięła sobie to do swegoogromnie cieplego serducha...znasz mnie już chyba na tyle i wiesz jakie jest moje stanowisko...nie chcę się powtarzać. Piszę to ostatni raz już! jedyne moje zapewnienie, to to, że mam Ciebie w serduchu i zawsze będę tęsknić.. na przełomie czasu może będzie to malało ale nigdy nie zapomnę! jesteś niesamowicie wrażliwą kobietą, kochaną i dobrą. Masz wielkie pokłady miłości w sobie. Chcesz czuć, Kochać i być Kochana.. chciałam byś spróbowała, byś wiedziała jak to jest poczuć kobietę, dotknać, nawet pórownać...bo to jest całkiem inne czucie, dla mnie zawsze piękne i zmysłowe. Coś czego nigdy się nie zapomni...i stało się, że dane Ci było się przekonać...ale nie chcę się czuć winna..."


Przeczytałam teraz te słowa mojej żonie. Takie to nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Wiem, że ciężko było Jej pisać takie słowa... Wiem, że czuła się potwornie z tym wszystkim na swoich barkach. Czytając tego maila sama bylam zaskoczona swoimi decyzjami, tak szybkimi. Zaledwie po miesiącu naszej znajomości (podkreśliłam to słowo, ponieważ widziałyśmy się raz, rozmawialyśmy często ale przez gg i telefon) byłam skłonna rzucić wszystko dla Niej. Póki co decyzje moje ograniczały się do słów nie czynów, może oczekiwalam aprobaty z Agi strony. Jak widać dostawało mi się po uszach:) Lecz ja nie poddawałam się! Rozbrajały mnie takie słowa, które potem otrzymywałam:

"napisz coś do mnie Putatku... ptosze...
coś od serducha...tak mi jakos....buuuuu....
wielbie...
tesknie...
czekam..."

Po takim mailu gęba mi się uśmiechała od ucha do ucha! :D I na prędce odpisywałam pełna w skowronkach, z motylami w brzuchu...

21:19, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 lutego 2010

Dostałam "kopa" za brak notek:)

Weekend spędziłyśmy miło, w miłym towarzystwie:) Najpierw odwiedziła nas para chyba najpozytywniejszych ludzi jakich znamy!:) Po prostu oni wprowadzją nas jak nikt w dobry humor:) Zatem wieczornym piątkiem zaczęłyśmy sympatyczny weekend. W sobotę przyjechały do nas Ania i Asia. Asię żeśmy poznały jakiś czas temu, gdy mieszkała w naszym mieście oddelegowana z pracy. Niestety tylko kilka miesięcy. Bardzo ciepło wspominamy ten okres. Teraz mamy sporadyczny kontakt, ale cenimy sobie takie chwile jak ten weeknd. Mroźny spacer nad morzem...Wieczorem lała się wódka, były śpiewy, podobno całkiem ładne jak to nam dziś rano sąsiad oznajmił! Wybieramy się za 2 tyg. do nich! :)

Przyjaciel Domu nas odwiedził, rozprasza mnie i nie mogę skupić się nad notką... Po jakimś czasie przerzucania kanałow znalazł coś dla siebie:) Mówimy na niego Przyjaciel Domu, bo kiedyś śmieliśmy się, że może być potencjalnym ojcem naszego dziecka:) Jakieś parę lat temu, bodajrze w Wysokich Obcasach pojawił się artykuł "Dwie mamy Jasia" czy jakoś tak... Tam kobiety planowaly dziecko. Oczywiście swój plan zrealizowały. Określenie spłodzenia dziecka ustaliły na haslo "czas zjeść kolację", to był ten moment płodności biologicznej mamy. No i naszemu Przyjacielowi Domu spodobał się ten tekst i nieraz rzucał hasło: "kiedy zjemy kolację?!":D

Moja Kochana przełączyła na swój serial M jak Mydło, co zasmuciło Przyjaciela Domu, za to komentuje każdą scenę serialu.

Troszkę muzyczki, która mnie teraz fascynuje...



21:08, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
how nice it is to showel snow early in the morning

Bal przebierańców, na którym była współpracowniczka. "Było fantastycznie! Takie pomysłowe przebrania! A najlepszy był mężczyzna przebrany za kobietę! Ale nie nie nie, nie tam żaden pederasta!" :|

Powracający temat posiadania narzeczonego.
"- A ty masz tego narzeczonego czy nie?
- Mam.
- Ooo...
- Ale nie narzeczonego.
- Yhm ???
- Yyy...chłopaka!
- A! Bo już myślałam".

 

20:08, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 stycznia 2010
Wczesna jesień

"Lubie to przejscie lata w jesień... wieczorny deszcz, szelest pierwszych liści, kasztany w kieszeniach i kolory ziemi na sobie... dziś chętnie bym posłuchała takiego dudnienia w parapet... najlepiej wtulona w Ciebie... półmrok za oknem, szarość dnia, wczesny wieczór....zimno i zywe 36,6 obok mnie... wspólne picie herbaty z cytryna (szkoda, że słodzisz 2 łyżeczki bo napiłabym się z jednego kubka ;)...potem....mmmmm.....zasłuchanie w muzyke z parapetu... zasnełabym na moment by znów obudzic i sprawdzać czy jestes....i czas mogłby stanąć... nie wstawać, nie jeść, nie myśleć, nie odbierać telefonow...

marzę... mam nadzieję, że kiedyś ktoś podaruje mi kilka długich dni i nocy z Tobą...

przytulam Cię mocno mój Maluszku..."

a.

Od paru lat uwielbiamy tę porę roku... Jest Nasza... Pełna magii...

Niektóre marzenia się spełniają Kochana :)

Często porozumiewałyśmy się za pomocą muzyki. Zawsze mierziło mnie to, że my, ludzie posługujemy się tylko i wyłącznie za pomocą słów. Muzyka towarzyszyła mi odkąd pamiętam. Wymieniałyśmy się mnóstwem muzyki, którą aktualnie sluchałyśmy, która była kompatybilna z Naszym sampoczoczuciem w danej chwili... Pomyślałam, że choć w części przypomnę Nasze melodie...

 

28.09.2005r., 00:14

"..pokladam usta na Twe powieki. Dmucham w uchylone usta bys mogla choc raz odetchnac moim powietrzem. Szepcze do ucha najprawdziwsza bajke, ktora nie ma konca..:* " A.

21:16, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
Chwile ulotne jak motyle

Tak bardzo chciałam zostać dłużej. Niby nie mogłam, bo byłam pod "dyktatorstwem" mamy. Sztampa obejmowala weekend, ale wynegocjowałam ewentualny poniedziałek do powrotu. Był taki awaryjny. No i Arek miał nadzieje, że szybko wrócę. Agi w niedzielę oznajmiła mi, że jest umówiona ze znajomymi na koncert, więc nie próbowałam nawet nalegać o jeszcze jeden wspólny dzień. Całe popołudnie leżałyśmy w objęciach prawie milcząc i już tęskniąc. Najwspanialsze dni w moim życiu. Dni z moją Kochaną, boginią, ubóstwiałam Ją wręcz. Nie zapomnę nigdy tego cieplusiego września. Deszczowego wieczornego piątku, gdy szłyśmy razem pod parasolem... Leniwej soboty, popołudnia na starowce...w Pi-Kawie... Słonecznej niedzieli na plaży, zatłoczonego tramwaju i ludzi w jesiennych płaszczach, zapietych pod samiutką szyję, a My... nam było ciepło :)

Wszystko w Niej było doskonałe. Onieśmielała mnie. Peszył mnie Jej wzrok. Nieraz z rumieńcami opuszczałam głowę gdy na mnie spojrzała. TAK spojrzała. Pierwsze co mnie urzekło to były Jej oczy. Kolor, oprawa, szklistość wprawiały mnie w osłupienie. Każde Jej słowo, gest, z namaszczeniem pielęgnowałam w swoim sercu. Skrycie nie wierzyłam, że zakochałam się z wzajemnością. Czy tak doskonała kobieta może mnie darzyć takim samym uczuciem jak ja Ją?

Żyłyśmy chwilą... Odliczając czas od spotkania do spotkania. Widziałyśmy się mniej więcej co 3 tygodnie weekendowo. Tak oczekiwany przez nas czas ulatywał w mgnieniu oka. Potem najgorszy moment-powrót do domu. Wracając czułam Ją wszędzie na sobie. Zapach Jej perfum,ciała nie pozwalał mi zapomnieć o Niej choć na sekundę. Płakałam i uśmiechałam się na przemian. Pamiętam mój pierwszy powrót do domu, kiedy sięgałam po coś do plecaka w pociągu i zauważyłam jakiś niemały pakunek. Musieli mnie ludzie współpodróżujący obserwować, gdy wyciągnęłam wielką świecę z wyrytą dedykacją "Znajdziesz mnie jeśli szukać mnie nie będziesz..."

 


11:22, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010

Zniechęcenie, rozgoryczenie... Coraz większa świadomość upodlającego zajęcia... stopującego. 30-tka na karku a ja? A ja siedzę wśród zakompleksionych bab! Chyba pasjami propaguącymi haslo: wrzuć do ognia! Więcej! Więcej! Nie myliłam się niedzielnie, co do "czułego" przywitania mnie w pracy po chorobie. Dziś jeszcze dostałam dokładkę. Może dostalam kopa do jakiegoś działania? Oby...

20:52, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010

Odwiedziła dziś nas stara znajoma. Był bardzo sympatyczny wieczór, bo bardzo ją lubimy, lecz niestety ostatnio rzadko się spotykamy. Tak kontemplowałyśmy jak ciężko nieraz żyć w ukryciu przed współpracownikami w pracy. Ile to trzeba naściemniać, wymyślać historyjki na zawołanie. "A mój mąż to, a mój mąż tamto, mój facet wyniósł smieci a nawet zrobił obiad!" Oh... jakie to one mają fantastyczne życie, nie mając tak naprawdę pojęcia o życiu, o związku, jak naprawdę może być cudnie bez pomocy mężczyzn. -A ty masz Ela jakiegoś chłopaka? -Tak, takiego tam mam... -A tak na poważnie? -Nie tak na niby. Nie mogę nawet nic więcej powiedzieć o mojej połówce, choćby w formie męskiej, bo zaraz będą wypytywać: a kto to? a czym się zajmuje? a gdzie mieszka? a dlaczego nie mieszkasz z nim? a dlaczego nam go jeszcze nie pokazałaś?! I tak naprawdę jestem skazana w oczach "koleżanek" z pracy na wiecznie samotną!

22:53, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
19 wrzesień 2005

"ciężko...
nie bądź zdziwiona moim kacem moralnym...pewnie czułabyś się podobnie...masz swiadomość, że ktoś jest z facetem i to TAKIM facetem a mimo to i tak pozwalasz sobie na przekroczenie granic...To nie jest żal, bo nie żaluje ani jednego gestu ale jakiś wewnętrzny głos, że znowu coś spierdoliłam, że znowu pozwoliłam sobie na większe bycie niż powinnam...
Bałam się i boję bo nie wiedziałam do końca co w Tobie się dzieje...w nocy rozgadana za dnia milcząca, a to mnie bolało...bo i Ty i ja miałysmy całą głowę myśli...

Przygrywa mi Goya "kawalek po kawalku..." masz już we mnie swoja muzykę...ja mam wspomnienia...dobre i cieple...
Chcę byś miała świadomoś, którą i ja mam, że nigdy nie bedziemy na zasadzie Bycia...aby nie było złudzeń...proszę o zrozumienie Maluchu i jasność...dobrze?
Jesteś wielkim czuciowcem i zasługujesz na piękny związek, który być może juz masz...jest Ktos kto Cie Kocha.

Kurcze mam nawał myśli i sama już nie wiem co powinnam pisać a z czym się wstrzymać...cholera...

Tęsknię..."

a.

 

Było ciężko... Dostałam tego maila po naszym spotkaniu. Już wtedy wiedziałam, że Ją Kocham. Że uczucia, które we mnie siedziały zanim Ją zobaczyłam nie myliły. To była Ona... Wróciłam do domu i powiedzialam swojemu chłopakowi, że się zakochałam becząc mu w ramię. Pocieszał mnie, że to minie... że tak czasem bywa. On mi pomoże. Będzie wspierał w tych ciężkich dla mnie chwilach. Kochałam dwie osoby. Może ciężko to zrozumieć ale naprawdę tak było. Ja wcale nie chciałam żeby to mijało. Wiedzialam, że muszę walczyć o to uczucie, być może o przyszły związek. Było to jednak mniej istotne od następnego spotkania. Usychałam z tęsknoty jak nigdy. Myślałam o niej codzień, w każdej godzinie, w każdej minucie, w każdej sekundzie. Robiąc jakiekolwiek czynności, myślałam jak to by było robiąc to z Nią. Chodziłam po zakupy rozglądając się po półkach co mogłoby Jej sprawić przyjemność, odliczając czas do następnego spotkania... Bywały momenty ciszy... Ze strony Agi. Uważała, że tak będzie lepiej, doprowadzając mnie tym do obłędu. Chciała bym była obecna w Jej życiu pod postacią Przyjaciela. Było mi już obojętne... Aby tylko Ją widzieć.

W naszych glowach toczyły się wojny myśli... Będąć u Agi, po raz pierwszy nie poczułam tęsknoty do Arka. Potem tęskniłam tylko do Niej...



21:51, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
POLECAM