RSS
piątek, 26 lutego 2010

Przywiozłam kilka fotek z Warszawy:) Mam ich więcej, ale może kiedy indziej. Muszę przyznać (ku uciesze warszawianek;)), że urzekła mnie starówka... Znienawidzona przeze mnie stolica, przemowiła do mnie starówką. Jakoś wcześniej tam nie dotarłam, zniesmaczona innymi przetłumionymi miejscami:/ Na starówce na chwilę zapomniałam o brudnej, śmierdzącej, pełnej przepychu Warszawy. Ale i tak znacznie bardziej wolę ludzi stamtąd niż to miejsce;)


22:48, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »

22:38, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »

22:35, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 lutego 2010
matrix...

"14.10.05r., godz. 21:25, czekaj na mnie na dworcu". Myślałam, że się osikam!

"Pamiętam :
dworzec
dreszcze z zimna i oczekiwania
miasto nocą
spojrzenie tamtego faceta, bylo takie...wrrr...;)
blask Twoich włosów w słońcu...
okulary poprawiane tak jak lubię ;)
pierwsza noc, kiedy odpływałam rozanielona i zmęczona
..jak obudził mnie pocałunek :*
koszulkę do spania

skołtunione włosy po myciu:)
herbate z cytryna
stres w Twoim domu
spacer nad jeziorem
wiatr...
obrączka...Twoja mi..
sen w autobusie
ciepło dłoni i opiekuńczość..

drzwi (!!!)
lustro na szafie
trzeszczące łóżko
zimną ścianę
bambusowe rolety i księżyc przebijający się przez nie(!!!)
Arka..
wino grzane
jak ktoś powalił mnie na podłogę
jak jakiś uparciuch nie chciał iść się przebrać w pidżamkę!!
film niedokończony
nagość..
pełnia..
zapach..
smak..najdokładniej pamiętam smak i strukture Twoich ust..
zawstydzenie moje..
baranki na spodenkach ;)CIASNYCH!!
ponad 5 godzin błogosci i uczty cielesnej...mmmmmmmm....

(chcę jeszcze!!!!)

padło "Kocham Cie.."

film, dotyk,
nadal byłam Ciebie głodna...
jestem...będę..."


2 październik 2005

"Nie chcę wiecej takich słów Elu, że chcesz zostawić Arka. Choć są znaczące i ważne. Ja nigdy tego nie chciałam. Chcę byś zapamietała i wzięła sobie to do swegoogromnie cieplego serducha...znasz mnie już chyba na tyle i wiesz jakie jest moje stanowisko...nie chcę się powtarzać. Piszę to ostatni raz już! jedyne moje zapewnienie, to to, że mam Ciebie w serduchu i zawsze będę tęsknić.. na przełomie czasu może będzie to malało ale nigdy nie zapomnę! jesteś niesamowicie wrażliwą kobietą, kochaną i dobrą. Masz wielkie pokłady miłości w sobie. Chcesz czuć, Kochać i być Kochana.. chciałam byś spróbowała, byś wiedziała jak to jest poczuć kobietę, dotknać, nawet pórownać...bo to jest całkiem inne czucie, dla mnie zawsze piękne i zmysłowe. Coś czego nigdy się nie zapomni...i stało się, że dane Ci było się przekonać...ale nie chcę się czuć winna..."


Przeczytałam teraz te słowa mojej żonie. Takie to nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Wiem, że ciężko było Jej pisać takie słowa... Wiem, że czuła się potwornie z tym wszystkim na swoich barkach. Czytając tego maila sama bylam zaskoczona swoimi decyzjami, tak szybkimi. Zaledwie po miesiącu naszej znajomości (podkreśliłam to słowo, ponieważ widziałyśmy się raz, rozmawialyśmy często ale przez gg i telefon) byłam skłonna rzucić wszystko dla Niej. Póki co decyzje moje ograniczały się do słów nie czynów, może oczekiwalam aprobaty z Agi strony. Jak widać dostawało mi się po uszach:) Lecz ja nie poddawałam się! Rozbrajały mnie takie słowa, które potem otrzymywałam:

"napisz coś do mnie Putatku... ptosze...
coś od serducha...tak mi jakos....buuuuu....
wielbie...
tesknie...
czekam..."

Po takim mailu gęba mi się uśmiechała od ucha do ucha! :D I na prędce odpisywałam pełna w skowronkach, z motylami w brzuchu...

21:19, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 lutego 2010

Dostałam "kopa" za brak notek:)

Weekend spędziłyśmy miło, w miłym towarzystwie:) Najpierw odwiedziła nas para chyba najpozytywniejszych ludzi jakich znamy!:) Po prostu oni wprowadzją nas jak nikt w dobry humor:) Zatem wieczornym piątkiem zaczęłyśmy sympatyczny weekend. W sobotę przyjechały do nas Ania i Asia. Asię żeśmy poznały jakiś czas temu, gdy mieszkała w naszym mieście oddelegowana z pracy. Niestety tylko kilka miesięcy. Bardzo ciepło wspominamy ten okres. Teraz mamy sporadyczny kontakt, ale cenimy sobie takie chwile jak ten weeknd. Mroźny spacer nad morzem...Wieczorem lała się wódka, były śpiewy, podobno całkiem ładne jak to nam dziś rano sąsiad oznajmił! Wybieramy się za 2 tyg. do nich! :)

Przyjaciel Domu nas odwiedził, rozprasza mnie i nie mogę skupić się nad notką... Po jakimś czasie przerzucania kanałow znalazł coś dla siebie:) Mówimy na niego Przyjaciel Domu, bo kiedyś śmieliśmy się, że może być potencjalnym ojcem naszego dziecka:) Jakieś parę lat temu, bodajrze w Wysokich Obcasach pojawił się artykuł "Dwie mamy Jasia" czy jakoś tak... Tam kobiety planowaly dziecko. Oczywiście swój plan zrealizowały. Określenie spłodzenia dziecka ustaliły na haslo "czas zjeść kolację", to był ten moment płodności biologicznej mamy. No i naszemu Przyjacielowi Domu spodobał się ten tekst i nieraz rzucał hasło: "kiedy zjemy kolację?!":D

Moja Kochana przełączyła na swój serial M jak Mydło, co zasmuciło Przyjaciela Domu, za to komentuje każdą scenę serialu.

Troszkę muzyczki, która mnie teraz fascynuje...



21:08, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
how nice it is to showel snow early in the morning

Bal przebierańców, na którym była współpracowniczka. "Było fantastycznie! Takie pomysłowe przebrania! A najlepszy był mężczyzna przebrany za kobietę! Ale nie nie nie, nie tam żaden pederasta!" :|

Powracający temat posiadania narzeczonego.
"- A ty masz tego narzeczonego czy nie?
- Mam.
- Ooo...
- Ale nie narzeczonego.
- Yhm ???
- Yyy...chłopaka!
- A! Bo już myślałam".

 

20:08, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
POLECAM