RSS
niedziela, 31 stycznia 2010
Wczesna jesień

"Lubie to przejscie lata w jesień... wieczorny deszcz, szelest pierwszych liści, kasztany w kieszeniach i kolory ziemi na sobie... dziś chętnie bym posłuchała takiego dudnienia w parapet... najlepiej wtulona w Ciebie... półmrok za oknem, szarość dnia, wczesny wieczór....zimno i zywe 36,6 obok mnie... wspólne picie herbaty z cytryna (szkoda, że słodzisz 2 łyżeczki bo napiłabym się z jednego kubka ;)...potem....mmmmm.....zasłuchanie w muzyke z parapetu... zasnełabym na moment by znów obudzic i sprawdzać czy jestes....i czas mogłby stanąć... nie wstawać, nie jeść, nie myśleć, nie odbierać telefonow...

marzę... mam nadzieję, że kiedyś ktoś podaruje mi kilka długich dni i nocy z Tobą...

przytulam Cię mocno mój Maluszku..."

a.

Od paru lat uwielbiamy tę porę roku... Jest Nasza... Pełna magii...

Niektóre marzenia się spełniają Kochana :)

Często porozumiewałyśmy się za pomocą muzyki. Zawsze mierziło mnie to, że my, ludzie posługujemy się tylko i wyłącznie za pomocą słów. Muzyka towarzyszyła mi odkąd pamiętam. Wymieniałyśmy się mnóstwem muzyki, którą aktualnie sluchałyśmy, która była kompatybilna z Naszym sampoczoczuciem w danej chwili... Pomyślałam, że choć w części przypomnę Nasze melodie...

 

28.09.2005r., 00:14

"..pokladam usta na Twe powieki. Dmucham w uchylone usta bys mogla choc raz odetchnac moim powietrzem. Szepcze do ucha najprawdziwsza bajke, ktora nie ma konca..:* " A.

21:16, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
Chwile ulotne jak motyle

Tak bardzo chciałam zostać dłużej. Niby nie mogłam, bo byłam pod "dyktatorstwem" mamy. Sztampa obejmowala weekend, ale wynegocjowałam ewentualny poniedziałek do powrotu. Był taki awaryjny. No i Arek miał nadzieje, że szybko wrócę. Agi w niedzielę oznajmiła mi, że jest umówiona ze znajomymi na koncert, więc nie próbowałam nawet nalegać o jeszcze jeden wspólny dzień. Całe popołudnie leżałyśmy w objęciach prawie milcząc i już tęskniąc. Najwspanialsze dni w moim życiu. Dni z moją Kochaną, boginią, ubóstwiałam Ją wręcz. Nie zapomnę nigdy tego cieplusiego września. Deszczowego wieczornego piątku, gdy szłyśmy razem pod parasolem... Leniwej soboty, popołudnia na starowce...w Pi-Kawie... Słonecznej niedzieli na plaży, zatłoczonego tramwaju i ludzi w jesiennych płaszczach, zapietych pod samiutką szyję, a My... nam było ciepło :)

Wszystko w Niej było doskonałe. Onieśmielała mnie. Peszył mnie Jej wzrok. Nieraz z rumieńcami opuszczałam głowę gdy na mnie spojrzała. TAK spojrzała. Pierwsze co mnie urzekło to były Jej oczy. Kolor, oprawa, szklistość wprawiały mnie w osłupienie. Każde Jej słowo, gest, z namaszczeniem pielęgnowałam w swoim sercu. Skrycie nie wierzyłam, że zakochałam się z wzajemnością. Czy tak doskonała kobieta może mnie darzyć takim samym uczuciem jak ja Ją?

Żyłyśmy chwilą... Odliczając czas od spotkania do spotkania. Widziałyśmy się mniej więcej co 3 tygodnie weekendowo. Tak oczekiwany przez nas czas ulatywał w mgnieniu oka. Potem najgorszy moment-powrót do domu. Wracając czułam Ją wszędzie na sobie. Zapach Jej perfum,ciała nie pozwalał mi zapomnieć o Niej choć na sekundę. Płakałam i uśmiechałam się na przemian. Pamiętam mój pierwszy powrót do domu, kiedy sięgałam po coś do plecaka w pociągu i zauważyłam jakiś niemały pakunek. Musieli mnie ludzie współpodróżujący obserwować, gdy wyciągnęłam wielką świecę z wyrytą dedykacją "Znajdziesz mnie jeśli szukać mnie nie będziesz..."

 


11:22, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010

Zniechęcenie, rozgoryczenie... Coraz większa świadomość upodlającego zajęcia... stopującego. 30-tka na karku a ja? A ja siedzę wśród zakompleksionych bab! Chyba pasjami propaguącymi haslo: wrzuć do ognia! Więcej! Więcej! Nie myliłam się niedzielnie, co do "czułego" przywitania mnie w pracy po chorobie. Dziś jeszcze dostałam dokładkę. Może dostalam kopa do jakiegoś działania? Oby...

20:52, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010

Odwiedziła dziś nas stara znajoma. Był bardzo sympatyczny wieczór, bo bardzo ją lubimy, lecz niestety ostatnio rzadko się spotykamy. Tak kontemplowałyśmy jak ciężko nieraz żyć w ukryciu przed współpracownikami w pracy. Ile to trzeba naściemniać, wymyślać historyjki na zawołanie. "A mój mąż to, a mój mąż tamto, mój facet wyniósł smieci a nawet zrobił obiad!" Oh... jakie to one mają fantastyczne życie, nie mając tak naprawdę pojęcia o życiu, o związku, jak naprawdę może być cudnie bez pomocy mężczyzn. -A ty masz Ela jakiegoś chłopaka? -Tak, takiego tam mam... -A tak na poważnie? -Nie tak na niby. Nie mogę nawet nic więcej powiedzieć o mojej połówce, choćby w formie męskiej, bo zaraz będą wypytywać: a kto to? a czym się zajmuje? a gdzie mieszka? a dlaczego nie mieszkasz z nim? a dlaczego nam go jeszcze nie pokazałaś?! I tak naprawdę jestem skazana w oczach "koleżanek" z pracy na wiecznie samotną!

22:53, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
19 wrzesień 2005

"ciężko...
nie bądź zdziwiona moim kacem moralnym...pewnie czułabyś się podobnie...masz swiadomość, że ktoś jest z facetem i to TAKIM facetem a mimo to i tak pozwalasz sobie na przekroczenie granic...To nie jest żal, bo nie żaluje ani jednego gestu ale jakiś wewnętrzny głos, że znowu coś spierdoliłam, że znowu pozwoliłam sobie na większe bycie niż powinnam...
Bałam się i boję bo nie wiedziałam do końca co w Tobie się dzieje...w nocy rozgadana za dnia milcząca, a to mnie bolało...bo i Ty i ja miałysmy całą głowę myśli...

Przygrywa mi Goya "kawalek po kawalku..." masz już we mnie swoja muzykę...ja mam wspomnienia...dobre i cieple...
Chcę byś miała świadomoś, którą i ja mam, że nigdy nie bedziemy na zasadzie Bycia...aby nie było złudzeń...proszę o zrozumienie Maluchu i jasność...dobrze?
Jesteś wielkim czuciowcem i zasługujesz na piękny związek, który być może juz masz...jest Ktos kto Cie Kocha.

Kurcze mam nawał myśli i sama już nie wiem co powinnam pisać a z czym się wstrzymać...cholera...

Tęsknię..."

a.

 

Było ciężko... Dostałam tego maila po naszym spotkaniu. Już wtedy wiedziałam, że Ją Kocham. Że uczucia, które we mnie siedziały zanim Ją zobaczyłam nie myliły. To była Ona... Wróciłam do domu i powiedzialam swojemu chłopakowi, że się zakochałam becząc mu w ramię. Pocieszał mnie, że to minie... że tak czasem bywa. On mi pomoże. Będzie wspierał w tych ciężkich dla mnie chwilach. Kochałam dwie osoby. Może ciężko to zrozumieć ale naprawdę tak było. Ja wcale nie chciałam żeby to mijało. Wiedzialam, że muszę walczyć o to uczucie, być może o przyszły związek. Było to jednak mniej istotne od następnego spotkania. Usychałam z tęsknoty jak nigdy. Myślałam o niej codzień, w każdej godzinie, w każdej minucie, w każdej sekundzie. Robiąc jakiekolwiek czynności, myślałam jak to by było robiąc to z Nią. Chodziłam po zakupy rozglądając się po półkach co mogłoby Jej sprawić przyjemność, odliczając czas do następnego spotkania... Bywały momenty ciszy... Ze strony Agi. Uważała, że tak będzie lepiej, doprowadzając mnie tym do obłędu. Chciała bym była obecna w Jej życiu pod postacią Przyjaciela. Było mi już obojętne... Aby tylko Ją widzieć.

W naszych glowach toczyły się wojny myśli... Będąć u Agi, po raz pierwszy nie poczułam tęsknoty do Arka. Potem tęskniłam tylko do Niej...



21:51, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 stycznia 2010
Niedzielnie...

i leniwie... słonecznie i mroźnie... Nie pamiętam takiej pogody odkąd tu mieszkam. W rodzinnych stronach byłam przyzwyczajona do takich temperatur.

Po prawie 2 tygodniach w domu (na zwolnieniu lekarskim) nie chce się myśleć o jutrzejszym powrocie do pracy! Może winko (różowe) poprawi mi humor. I papieros? Walczę z nim od jakiegoś miesiąca, kiedy brało mnie przeziębienie. Raz 3 tyg. przerwy, potem tak po jednym... Teraz tydz. przerwy i znów po jednym. Lubię palić, nie chciałabym być nałogowcem, choć w pewnym sensie jestem.

Do pisania bloga skłonił mnie inny blog pewnej dziewczyny, mojej rówieśniczki, z podobnymi historiami życiowymi co moje. Nie omieszkam rownież zamieszczać moje obecne przemyślenia, refleksje codziennego życia/bycia.



18:05, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
7 wrzesień 2005

"...ja nie chce być powodem kłótni, niedomówień, zgrzytów i schiz w Twoim ani w niczyim związku. To nie jest miłe uczucie, wierz mi..dowiadujesz sie, że znów ktoś przez ciebie sie pokłócił, potem płacz i cala reszta...nie chce...

Nikogo nie obwiniam. Arka rozumiem, bo niby jakim prawem zjawiam sie i zabieram czas poświęcony dla niego? i tak macie go mało..i tak sie mijacie..więc po co?? Po co Ela psuć tą waszą miłość! On w pewnym stopniu czuję się zagrożony i to też rozumiem!

Nie odejdę, nie rezygnuje ze znajomości z Tobą. Poznałam i poznaje... Chce się spotkać by zobaczyć i poczuć jaka jesteś. Tak normalnie, ludzko... Dlatego też będzie lepiej jak się będziemy ograniczać. Wiesz gdzie mnie znaleźć. Nigdy nie odmowie rozmowy czy listu...

eeee, nie wiem już jak pisać i co pisać...sama wiesz...

Ściskam Cię maluchu..."

a.

Jeden z pierwszych maili, który napisała do mnie A. Byłam wtedy w kilkuletnim związku z mężczyzną. Niby szczęśliwa, ale szczęście dopiero poznałam później...


11:43, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
POLECAM