RSS
wtorek, 28 lutego 2012
uwielbiam gdy...

nic nie muszę, tylko chcę... Choć przez chwilę...

pada deszcz a ja czekam na Żonę...

mam leniwe godziny...

wspominam...

coś dla Niej gotuję, mimo, że nienawidzę gotować:)

K.

15:51, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 stycznia 2012
Chcę się przeprowadzić, czyli jak wyeksportować tego bloga?

Bo chyba już wiem, czemu tu nieczęsto wpisuję... Bo mnie irytuje blox! cokolwiek chcę zrobić, zamieścić, dodać multimedia czy choćby zmienić czcionkę! to opornie idą polecenia i koniec końców mija pól dnia. Kto mi pomoże w przeprowadzce?

19:19, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 stycznia 2012
czyżbym się reaktywowała?

Sama jestem ciekawa na jaki czas reaktywowałam bloga. Ale jak widać dobrze mi idzie - wczoraj i dziś, no no no:) Może natalia_oreiro ożywi mnie na swoim blogu?;>

Jak widać zamiast fotek zamieściłam trailery filmów. Lubię tak czasem oderwać się od rzeczywistości i obejrzeć fajny film. Lubię wtedy obserwować moją Kochaną:) Ukradkiem, z boku rzucam okiem jak się skupia podczas oglądania, bądź pracy przy komputerze. Oczy jej wtedy lśnią od promieni ekranu... mruży je, pociera... Ciągle, niezmiennie jestem zakochana po uszy!:) 

Za oknem wiosna! (już co prawda zachodzi słońce). Wiosna na samym początku zimy. W maju mieliśmy śnieg, lipiec był lipcopadem, a w styczniu mamy wiosnę! Ja tam wcale nie narzekam, bo zima jak na chwilę obecną może mi nieistnieć. Może wtedy gdy naprawdę nadejdzie wiosna, to zatęsknię do śnieżystej zimy...

Tagi: film kobieta
14:31, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
ostatnio oglądane i polecane

Bardzo fajny i przyjemny filmik, lubię takie:) z wątkiem branżowym. Szczerze polecam!

 

Również pozytywnie zaskoczyła mnie ta czarna komedia z wątkiem:

Wygląda na to, że w obu przypadkach jest kino familijne:)

poniedziałek, 02 stycznia 2012
zapomniałam...

szczerze mówiąc zapomniałam o blogu. Czasem żona mi przypominała, pytając czemu nie piszę. Czasem tyle rzeczy się dzieje na raz, że nie wiem o czym pisać, a czasem zupełna pustka.

Nie będę usprawiedliwiać się też, że resztę swego wolnego czasu poświęcam fotografii, bo ostatnimi czasy aura mi nie sprzyja i nie fotografuję. Poza tym trzeba gdzieś bywać by móc coś ciekawego uchwycić.

Swoje żale i zachwyty na bieżąco opisuję w mailach do przyjaciela odległego o jakieś 1300 km. Bez ciśnienia na odpowiedź z drugiej strony wyrzucamy co nas boli, a co cieszy. Czasem zadziwia mnie ten kontakt, ponieważ jest to moja koleżanka ze szkolnej ławki, szkoły podstawowej, która wyjechała chyba w 7 klasie za granicę i kontakt między nami się urwał. Kilka dobrych lat temu nawiązałyśmy kontakt na NK i tak do tej pory mailujemy regularnie:)

A żeby tradycji stało się zadość! znów jestem chora. Oskrzela dały mi spokój od wiosny, ale za to co innego zawsze się znajdzie. Teraz układ pokarmowy... Teraz żona przechodziła ze mną akcję żołądkową. Na diecie... bez papierosa... Nigdy nie robiłam postanowień noworocznych, teraz jestem zmuszona. 

Pada deszcz... mogłabym godzinami wypatrywać przez okno, wypatrywać swoją kobietę na balkonie, paląc papierosa... nie chodzić do pracy i słuchać...

Zapewne już każdy widział, słyszał i zakochał się w Gotye, więc już nie będę zamieszczać. Nie zdołam nadrobić zaległości i zamieścić tu wszystkiego co mnie zafascynowało w czasie tej przerwy... więc dziś Massive Attack, następnym razem, który nie wiem kiedy nastąpi (może jeszcze dziś? może za miesiąc? nie wiem...) może wrzucę jakieś fotki.

Pozdrawiam Noworocznie, zdrowia życzę...



11:57, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 marca 2011
Peztka

A propos książek to polecam (niestety, jeszcze póki co) fragmenty 2 pozycji Peztki, Blanka i Topolową Aleją. Pisane prostym językiem, które wciąga się jednym tchem.

Kliknij:)

      

Zapraszam do głosowania czy interesuje cię kupno wybranej pozycji na stronie: http://gdyby-sciany-mogly-mowic.blog.pl/

20:20, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
szalona geometria miłości

Prawie 2 tyg. w domu. Znów mnie choróbsko zmogło. Dziś ostatni dzień "wolnego"...

Dawno tu nie zaglądałam. Bo nie miałam sił... Bo częściej zaglądam na fejsbuka... Bo mam nowy aparat i chwile oddechu poświęcałam mu i fotografii na digarcie, jeśli tylko ten oddech łapałam przez zainfekowane oskrzela... Bo kiepski ze mnie słowotwórca... Bo jak już wspominałam mierzi mnie porozumiewanie się za pomocą słów...

W czasie choroby przeczytałam książkę, którą mogę śmiało polecić. Wciągająca. No i przede wszystkim o tematyce kobiecej, a konkretnie lesbijskiej i nie ukrywam, że takie książki najłatwiej mi wchodzą. Bo wszystko co o mnie jest dla mnie. Opowiada oczywiście o kobietach, które poznały się na lotnisku i straciły dla siebie głowę. Mogłoby się wydawać, że jedna, ta "hetero", straciła tą głowę mniej, ale... I właśnie dlatego ta książka jest wciągająca.Sporo jest opisów miast, dzielnic włoskich i hiszpańskich. Najbardziej w książkach cenię jednak dialogi, ale opisy są tak magiczne, że można przenieść się z deszczowej Polski wprost w południowe upały:)

Już nie mogę doczekać się wypraw z moim aparatkiem:) Kupiłam go chwilę przed choróbskiem i nie mogłam go sprawdzić w terenie. Za oknem pochmurno i nieco deszczowo, ale co tam...

13:59, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
środa, 16 lutego 2011
sama (nie-samotna)

Upijam się vermuthem i czekam... w rytmach Ayo na Żonę, kiedy to wróci z rady pierdologicznej... Posprzątane, uprane, pozmywane... Tylko nie ugotowane:)

Martwię się o Nią... Dziś znowu była akcja żołądkowa... Buu... :(

 

18:03, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 lutego 2011
café

... byłyśmy w milusiej knajpce z ciekawym wystrojem, m. in. z takimi oto interesującymi lampeczkami:)


Tagi: kobieta
22:19, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
hey'owo...

Stary, dobry Hey:) Poczułyśmy się jakbyśmy miały po góra 17 lat:) Pojawił się stary repertuar, dosłownie 2 piosenki z najnowszej płyty. Jeju, nawet była "Moja i Twoja Nadzieja"! i pojawiły się zpalnicznki:D A juz myślałam, że będą lśniły komórki... Był "List"... "Gdy Mnie Sen Zmorzy", nieszczęsne "Misie":), psychodeliczne "Schizophrenic Family" i wiele innych też tych mniej docenianych kawałków jak np. "O Suszeniu":) Innymi słowy cofnął mi się czas przy boku swej Kochanej i pierwszej poznanej przeze mnie fanki Hey'a:) A Kaśka... jak zwykle charyzmatyczna, czasem łagodna... w pewnym momencie rozdzierająca z duszy swoje emocje, krzycząc niczym płaczem do mikrofonu lub okazując swoje "ekspresje form ruchowych":) A to kilka uchwyconych tamtych chwil...



Tagi: Hey muzyka
22:06, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 lutego 2011
sobotnio...

W domu czysto... spokojnie...Z radia wydowbywa się koncert CocoRosie... W piekarniku obiadek... Wieczór w towarzystwie Hey...

Poprzednia sobota baaardzo towarzyska:) Żona postanowiła mi zrobić zaległe urodziny. Impreza była przednia, kilkunastu gości, zajebiste prezenty! tańce, hulańce itp. Nie obyło się bez incydentu imprezowego, ale nic to...

Od ponad 18 lat słucham Hey'a. Jeszcze parę lat temu taki dzisiejszy dzień byłby pełen motyli w brzuchu... Nie mogłabym jeść...:) A dziś... Naprawdę miło będzie posłuchać Nosowskiej na żywo, zobaczyć jak się ma Dama polskiej sceny muzycznej... Moja pierwsza platoniczna miłość:)

Tagi: Hey muzyka
14:50, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 stycznia 2011
zakochałam się...

pomimo, że Kocham... zakochałam się...

22:51, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 stycznia 2011
syndrom "niedzieli"

Tak... jutro do pracy:( posiedziałabym jeszcze w domku, taka wydobrzała... Pocieszam się muzyczką. Różne gatunki... coś co mnie wzrusza, porusza, ujmuje, raduje... Oczywiście kontynuuję wątek cyklu P. i U. K. ;)

Na początek Cat Power, wzruszająca...

Następnie piosenka o takim samym tytule, zupełnie różna. To tak na potupanie nóżką:)

Równie dory kawałek na potupanie nóżką:) Lub inne "formy ekspresji ruchowej".

Wczoraj odświeżyłam The Do z racji tego, że do złudzenia przypominała mi inną piosenkę:) (Tammie-The Do przypominała mi 7 Nation Army - Nataly Dawn). Oczywiście z uporem maniaka szukałam podobieństwa jakiś czas, póki nie znalazłam! Dręczące uczucie, któremu się nie poddaję!

Next song... Z racji obecności płci męskiej w zespole, nieco odstaje od innych z cyklu P. i U. K. :) W każdym bądź razie płeć piękna jest tu obecna, a razem tworzą coś niesamowitego.

Na koniec kawałek dla pocieszenia oka;) Takie widowisko. (od 1:50min.;))

21:53, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 stycznia 2011
z cyklu P. i U. K... zasłuchuję się i polecam!

YouTubowe odkrycie i oby więcej takich odkryć! Zakochałam się od pierwszego usłyszenia:)

Tutaj Nataly Dawn w duecie z Lauren O'Connell jako My Terrible Friend

I wiele, wiele innych świetnych coverów w duecie z Jackiem Conte jako Pomplamoose, z Nickiem Hornby...

Głos, muzyka... ta delikatność, lekkość, swoboda i przede wszystkim szczerość z jaką poruszają się w tematyce... Uwielbiam takie klimaty...


14:33, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 stycznia 2011
30.10.2005r.

...znowu słucham Moonlight... jest niesamowita...
śpisz już, ja snuję się po domu... oczy mam zmęczone, ciało też... zaraz się
położę, chciałam tylko wysłać choć jedno zdjęcie, mam nadzieję że się uda..

"...stoję w słońcu a tęsknię do gwiazd..."

do Ciebie tęsknie... i stać się chcę nieporadna niczym przytulane
dziecko... chcę dostać jeszcze tylko kilka chwil z Tobą... chcę leżeć i nie
wstawać... modlę się o Twoją obecność tu... o noc nieprzespaną... o dzień
zaspany... dotyk...
Dido...



jak to jest możliwe ze tak mocno sie czuje..? że tęskni się nawet za szmerem
rzęs... krokami... oddechem... ruchem ręki... biodra... nachyleniem pleców...
gestem poprawiania włosów... poprawiania okularów(!)... rytmem bicia serca...
ciężko mi... kiedy krzyczeć mi się chce, to myśli nakazują milczeć...
jedno życie, więc dlaczego nie moge życ jak chcę...?
wyjadę... wyjadę by wrócić mocnijesza, silniejsza... inna...
nic mnie tu nie trzyma......
śnij... ja popatrzę...
Kocham...:*
24.10.2005r.
Herbata z cytryną i miodem, maleńka świeczka, cicha muzyka, półmrok w
pokoju, pranie pachnie Lenorem, na stole kawałek wyschniętej pizzy od
obiadu, w głowie myśli spokojne choć teskniące...

"...twoj zapach... zmysł powonienia - mój jedyny kontakt z niebiem,
zmysł powonienia - mój jedyny obraz ciebie..."

tęskno mi...
tak jak pisałaś kiedyś do mnie - chcę pomieszkać, pokłócić się i godzić...
ja nawet nie wiem jak krzyczysz...chciałabym ugotować z Toba obiad...
zjeść deser... karmić się... przygotować kolację ze świecami i dobrym winem,
rozmawiać długo i z przerwami na czułe przytulanie się...
smakowanie siebie wzajemnie... jak ja lubię cielesność, dotyk,
pocałunki i oddechy...

"..nie spaceruję nago, nie wypada zbyt głośno mi sie smiać, patrzą źle
gdy do siebie gadam i..."

tęsknię...
szczególnie wieczorem, jak leżę na swoim materacyku, pod kołdrą zwiniętą
embrionalnie... wspominam, a raczej próbuję sobie wyobrazić ciepło Twoje
za, przed, nad i pod soba... miedziane włosy wiszące w nieładzie..małe
oczka... uśmiech... badający dotyk... śmiałe gesty,.. pocałunki długie i
anatomiczne... mmmmmm... chcę jeszcze takie chwile przeżyć...

przyjedź... nawet w środku tygodnia... będę rano wstawać do pracy i wracać na
skrzydłach do Ciebie, może jeszcze śpiącej, odsypiającej noc... obudzę, albo
rzucę się na Ciebie i tak zastanie nas noc...
wybacz mojemu jednostajnemu pisaniu o fizyczności ale tego mi właśnie
najbardziej teraz brakuje... a jak pomyślę o Tobie, to widzę nas w łóżku...
nie mam innych.. to głupie? jestem zepsuta...wiem...eh..

wiesz co jeszcze mi się chce? wyjechać na kilka dni... zabrać Ciebie i
ucieć... wynająć gdzies pokój, zaszyć się i nie wychodzić...

buuuuuuuu....sms od Ciebie...
weź mnie do siebie... schowaj... zjedz nawet...

Kocham...

p. vel v. :*

15:31, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 stycznia 2011
lazy hours...

Leżę... myślę... wspominam... Mam Czas! Co znaczy Mieć Czas? Przecież każdy go ma... Ale każdy w inny sposób wykorzystuje.  Mieć Czas chyba tzn. Odpoczywać. Tak. Ale nie o tym! Słucham chill ouciku płynącego z Chilli Zet. Za oknem brudno... ponuro, deszczowo...resztki śniegu zanieczyścił dym z kominów, osad spalin, błoto... Pogoda, jak to Maja Liuba określiła: do spania i Kochania:) Zerknęłam dziś na swoje stare posty na forum KK... Dobrze, że tamten okres mam za sobą... Te wszystkie niezastąpione podpowiedzi ze strony innych lesbijek i nielesbijek... co mam robić, a czego nie powinnam. Teraz inne dziewczęta się żalą mając dylematy sercowo-płciowe, i to samo: idź do psychologa, porozmawiaj z kimś, zdecyduj się. Ciekawa jestem po co. Moje zdanie: umów się z kobietą! i przekonaj się sama. Kto ryzykuje ten ma. A zresztą co to za ryzyko? Eh...

"tylko biedronka nie ma ogonka, nie ma ogonka biedroooonka..." Tak, właśnie wyglądam, jak biedronka po wczorajszych bańkach. Trochę bolało... Ale jest jest już lepiej. Po wizycie z Mamą u lekarza mam mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, bo p. dr powiedziała: "jest pani zdrowa i proszę się zachowywać jak zdrowa!" Mama uradowana wróciła do domu. Ale dlaczego p. dr nie zleciła badań kontrolnych? Nie sądze żeby jej dłonie miały ultrasonograf albo rentgen...

Poszłabym na spacer... Na Stare Miasto... po tym błocie... Zaciągnąć się papierosem... porobić fotki...

16:10, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
That's what keeps me

Tagi: muzyka REM
12:53, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Ill

Pomału wracam do zdrowia. 2 dni z życia wycięte przez lewitowanie gdzieś pomiędzy 37,8°C-38,5°C. Wracam do zdrowia, tzn. że ogarnął mnie uporczywy kaszel, zwykle go mam jak mi odchodzą inne dolegliwości. Nie poszłam do pracy. Nie miałam wczoraj "syndromu niedzielnego", który zwykle w porze poobiedniej objawia się u mnie mniej więcej tak: a ja nie chcę jutro do pracy! I tak kwękam Żonie cały niedzielny wieczór. Nie lubię chodzić do pracy (znacznie bardziej nie lubię wstawać rano niż chodzić do pracy), aczkolwiek jeszcze bardziej nie lubię chorować, gorączkować. Biedna Żona ma się wtedy ze mną. Ale chyba tym razem nie byłam aż tak upierdliwa jak zwykle. A. jest wtedy Kochana (zawsze jest, ale wtedy jest Anielska - A. jak Anielska:)), co ja bym bez niej zrobiła. Jak jestem chora to już ani ręką, ani nogą nie ruszę. A Ona mi ugotuje rosołek... wczoraj nawet murzynka upiekła. Szkoda tylko, że powonienia nie posiadam. Ale z uporem maniaka, coś tam wywęszyłam. Zawsze zadajemy sobie pytanie: lepiej żyć ślepym czy głuchym? Ja bym dołożyła do tego: czy bez węchu? Masakra... Ja tak uwielbiam jeść, smakować, a tu... cokolwiek bym nie zjadła smakuje tak samo, pomijając słodko - kwaśno - gorzko - słony smak. I tak cierpię od kilku dni! Życie jest czarno - białe bez zapachów. Nie czuję swojej Żony! Przytulam się i nic! Wyglądam czasem jak pies tropiciel wścipiając swój nochal w różne rzeczy.

Oglądałam któregoś dnia program o hermafrodytach (teraz różne, nieraz dziwne programy oglądam ze względu na mój stan zdrowia), które ściągały haracz od właścicieli sklepów, bo inaczej rozbiorą się okazując swoje... wdzięki a to im przyniesie pecha! A dziś dla odmiany widziałam program o klasztorze w Gostyniu:)

A jutro... Ciężki dzień... Wizyta kontrolna z Mamą u lekarza... A ja...poddam się tradycyjnej metodzie leczenia, a mianowicie dam se postawić bańki! Wrr... Dzisiaj omal bym się udusiła tabletką! Wielki ohydny antybiotyk stanął mi w poprzek przełyku! Byłam spanikowana, bo sama w domu. W ułamku sekundy miałam różne myśli. Boże! Przecież nie mogę ot tak tak sobie udusić się tabletką! Ale co mam robić? Dzwonić po pogotowie? Ale nie wypowiem słowa! Zwymiotowałam i nic. Na siłę wlewałam w siebie wodę, gdzie się akurat skończyła i zamiast podstawić szklankę pod kran to ja nalewałam wodę z butli do dzbanka! Jakoś się przesunęła... jakoś poszło... Czułam ją dalej w przełyku, ale mogłam już złapać oddech (przypominam, że nos mam totalnie zapchany). Wtedy już wiedziałam, że prędzej czy później się rozpuści. Ze łzami w oczach zachwoniłam do Żony: Kochanie... Mogło mnie już tu nie być... A moje Kochanie po chwili zdziwienia wpadła w dziki śmiech! Rzeczywiście wyobrażając sobie tą sytuację można się uśmiać, ale jak mało trzeba...

22:57, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 stycznia 2011
z cyklu PIĘKNE I UTALENTOWANE KOBIETY polecam:

 

22:56, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
hepi niu jer

Rozpoczął się nowy rok. Co tym razem przyniesie? Mam nadzieje, że będzie lepiej niż w poprzednim roku. Dopełnieniem całego zła zeszłego roku, który niestety przeniósł się na nowy rok jest odejście z tego świata mojej Cioci:( Nie chcę o tym pisać, bo mam wiele odczuć złości... Mogła z nami być... Mogla jeszcze żyć...

Sylwester, spokojny, kinowy. Przyszła moja sister i koleżanka. Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, bo przyniosła prezent urodzinowy, który mnie niesamiwicie ucieszył:) Książke i... BILETY! (zdjęcie poniżej) dla mnie i dla Żony:) Lada chwila miałam je sama kupić, a tu... taram! Oczywiście koleżanka A. też idzie na koncert, bo jest wierniejszą fanką Hey'a niż ja. W ogóle poznałyśmy się wiele lat temu na jakimś heyowym czacie.

Miałam dziś dziwny sen. Intrygujący. Z reguły ostatnimi czasy miewam straszne, smutne, ohydne sny, aż czasem spać się nie chce iść. A dziś miła niespodzianka:) Śniła mi się kobieta, kobietka, bo miała 22 lata (nie wiem skąd wiedzialam o jej wieku), drobnej postury, taka malutka, taki chłopczyk, krótkie, blond włoski. Była ładna. Miała na imię JANEK : ) Szłyśmy, wydawało mi się jakąś starówką, byłam zachwycona architekrurą. Corusz unosiłam głowę i widziałam jak budynki spajają się wysoko na górze w całość. Żałowałam, że nie miałam aparatu. Nie był to Gdańsk, aczkolwiek Janek zapytala mnie czy podoba mi się tu, ja odpowiedziałam, że tak, że mieszkam już tu 5 lat z Żoną. Na jakiś czas zamilkła, a ja się nieco zezłościłam, bo przecież możemy być przyjaciółmi mimo tego! Poszłyśmy do jakiegoś dziwnego pubu, gdzie odbywały się jakieś rytuały, wymiany kosmyka włosów np. albo paznokci. Nie bylo to obrzydliwe, ale zaskakujące. Ja byłam ze swoim różowym małym notebookiem (oczywiście takiego nie posiadam), w którym wszystko notowałam. Leżał sobie na stole, nieco przytwarty, Janek ostrzegła mnie, że nie powinnam tutaj przychodzić z nim. To były takie szczególy, które zapamiętałam. Sen dość krótki, ale intrygujący. Oby w nowym roku było więcej takich, a skończyły się koszmary!

Właśnie moja Żona skończyła układanie kolejnych puzzli, które dostała na gwiazdkę, uff... teraz więcej czasu będzie spedzać ze mną:)


20:04, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 grudnia 2010
wesołych poświąt

i wszystkiego co piękne w Nowym Roku...

A oto fotografia mojej Żony:) Czyż nie urocza?


Nawiązując do moich okrągludkich urodzin... Dziękuję wszystkim tym 5 osobom (procz Żony i bliskich oczywiście), które pamiętały... Rozumiem, że to okres świąt, że o urodzinach można nie pamiętać itd. itd., ale myślę, że komu zależy to zapamięta. Jednak i tak liczba osób, które pamiętają o mnie się nieco powiększa;) Czyli zyskuję wartościowe osoby wokół siebie?

Znów jestem chora, tym razem gardło... Chyba będę musiała się wybrać na zabieg wycięcia migdałków, bo mi spokoju nie dają! Jeszcze przydałoby się wyprostować przegrody nosowe, ale tego już nie dam zrobić! Siędzę w domu na malutkim urlopiku i odpoczywam. Jestem osłabiona, pocę się jak szczur, w głowie się kręci tak, że wstać nie mogę z sofy do łóżka... Podłączyłyśmy TV w jakości HD i praktycznie cały dzień przerzucamy kanały, nawet Przyjaciel Domu przybył by obejrzeć swój ulubiony serial First Love i był zachwycony. Marnował się nasz cudny telewizorek bez takiej rozdzielczości:) Może od tego kręci mi się w głowie?

wtorek, 14 grudnia 2010
sia

Tak zasłuchuję się...

Zima... wszyscy narzekają (nie wyłączając mnie;))... ale ona jest piękna! Jak i piekielnie niebezpieczna. Nasuwają mi się wspomnienia z dzieciństwa... Pamiętam... widzę pod powiekami ten obraz jak jadę na sankach ciągnięta przez rodziców... Widzę ich nogi, buty, podeszwy i sypiący się spod nich śnieg... Sznurek od sanek, taki miękki gruby, biały... Ślady mamy butów... Jest ciemno, śnieg rozniaśniają latarnie...

Taki okres przypomina mi też pędzący czas... Za parę dni wybije mi okrągła... niestety nie 20-tka, ale i na szczęście nie 40-tka:) Lecz i tak odczuwam w kościach i innych częściach mego ciała to, że nie mieszczę się w tej pierwszej grupie wiekowej, a raczej fizycznie bliżej mi do tej drugiej grupy!

Czekam na Żonę, kiedy wróci z pracy, kiedy przebije się przez te zaspy i korki...

Kocham Cię Żono Moja :)

18:19, ca_valait_la_peine
Link Komentarze (3) »
piątek, 10 grudnia 2010
dom...

...mój (nasz) domek, domeczek. Lubię go, lubię w nim spędzać czas, lubię go wąchać, lenić się w nim, jeść w nim, kochać się, nawet kłócić się, spieszyć się do niego. Jest przyjazny, ciepły, smakowity, pachnący lenorkiem, czasem ciepłym obiadem. Kochany... Dlatego jestem domatorką :)

Tagi: dom
19:30, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 grudnia 2010
Z dzienników Anny Lister...

"Kocham i zawsze kochać będę tylko piękniejszą płeć... W ten sam sposób również chcę być kochana... Moje serce buntuje się wobec innej miłości niż ta..."

Halifax

 

22:03, ca_valait_la_peine
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
POLECAM